Radykalna akceptacja

Pomyslałam sobie, ze troche deszczu po tych pieknych słonecznych dniach nie zaszkodzi. Załozyłam nawet łancuszek DESZCZ, poniekad aby wyrazic aprobate dla obecnego stanu rzeczy, a poniekad, aby przepedzic w ten sposob zły urok bogini deszczu. Po południu przestało padac. O tak! Uratowałam nas wszystkich od nadciagajacej apokalipsy!

Nastepnego dnia padało znowu. No tak, przeciez drzewa i te wszystkie rosliny potrzebuja wody..

Az do wieczora padalo. Cały dzien.

Dzis pada dalej.

Postanowiłam zastosowac inna strategie. Załozyłam kolczyki Uczucie Lata i łancuszek "Krople słońca" i poszłam do pracy, osłaniajac sie nimi jak tarcza przed tym gniewem połboskim. I z tego wszystkiego zostawiłam parasolke w autobusie, niech to! Spozniona i przemoczona dotarłam do pracy. Na szczescie moje kolezanki zgotowały mi ciepłe powitanie.

I - wierzcie mi lub nie - po paru godzinach, przestało padac i w koncu wyszlo słonce!

"It can't rain all the time" - jak w jednym z moich ulubionych filmow.